Wyciek danych z WHO i fundacji Gatesów – ciąg dalszy. Ustalono, kto udostępniał hasła

Strona głównaWyciek danych z WHO i fundacji Gatesów – ciąg dalszy. Ustalono, kto udostępniał hasła
01.05.2020 11:56
Fundacja Gatesów była jedną z poszkodowanych w wycieku/Fot. GettyImages
Fundacja Gatesów była jedną z poszkodowanych w wycieku/Fot. GettyImages

W ubiegłym tygodniu SITE Intelligence Group poinformowało o wycieku 25 tysięcy adresów e-mail wraz z hasłami. Należały do członków przeróżnych organizacji, w tym WHO, CDC czy Bill & Melinda Gates Foundation. Prawdopodobnie dane wyciekł jeszcze w 2016 roku.

Według pierwszych informacji podawanych przez SITE Intelligence Group, nie było wiadomo, jak doszło do wycieku. W środę pojawił się nowy raport, zawierający aktualizację co do źródła tej sprawy. Według organizacji śledzącej ekstremistyczne działania na całym świecie, adresy i hasła prawdopodobnie pochodzą z dawnego wycieku i były opublikowane w sieci już w 2016 roku.

25 tysięcy adresów e-mail i haseł należały do wielkich fundacji i instytucji. Według SITE, są zaledwie częścią większego wycieku danych. Takie "zestawy informacji" są często łączone ze sobą w większe archiwa i publikowane gdzieś w zakątkach dark webu. To utrudnia ustalenie kto za nimi stoi, oraz o jak aktualnych danych mowa.

Po ataku WHO potwierdziło, że 450 aktywnych loginów i haseł do kont ich pracowników trafiło do sieci. W takim razie nie zmieniali ich przez ponad cztery lata. Niemniej jednak włamywacze nie osiągnęli wiele. Skończyło się na serii włamań na konta, oraz e-mailach phishingowych rozsyłanych do pracowników WHO. Nie zaobserwowano zainfekowania systemu.

Kto stoi za opublikowaniem loginów i haseł WHO w sieci?

SITE Intelligence Group stwierdza (jak podaje Washington Post), że za opublikowaniem danych w sieci stał obywatel Stanów Zjednoczonych, lub nawet grupa. Jego głównym motywem było spopularyzowanie teorii spiskowej dotyczącej koronawirusa. Osoba rozsyłająca loginy i hasła po sieci sugerowała, że można dzięki nim "odkryć kłamstwa i tajemnice WHO".

Dane były rozsyłane za pośrednictwem wielu powiązanych ze sobą kont w mediach społecznościowych. Wyglądały bardzo podobnie do siebie i propagowały podobne treści i poglądy. Można było na nich znaleźć wpisy dezinformujące społeczeństwo, takie jak "pandemia koroanwirusa jest przesadzona, nie ma zagrożenia".

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (52)