Cała sprawa brzmi jak złośliwy atak, jednak firma nie przyznajesię do działań stron trzecich i mówi tylko o „błędzie”.Wczoraj, przez 15 minut dostępna była aktualizacja sygnatur, wktórej dziesiątki kluczowych plików systemowych zostałooznaczonych jako złośliwy W32.Trojan.Gen. Oznaczono też dziesiątkiserwisów internetowych jako strony phishingowe – wśród nichFacebooka.
W ciągu tych 15 minut aktualizację pobrały dziesiątki tysięcyklientów, w końcu antywirusy zwykle aktualizują się same. Z baząwirusów, która została zaktualizowana, program przystąpił dopracy i przeniósł dziesiątki plików systemowych do kwarantanny.To wystarczyło, by załatwić Windowsa.
Jak wynika z oficjalnegokomunikatu, póki co rozwiązano tylko problem z blokowaniemFacebooka. Póki co naprawienie systemów wchodzi w grę jedyniepoprzez webową konsolę i zdalne zarządzanie politykami grup, takby wyciągnąć pliki z kwarantanny – coś, co raczej niezbytprzyda się indywidualnym użytkownikom i małym firmom.
Co gorsze, wielu użytkowników zgłasza, że serwery Webrootadziałają bardzo powoli lub nie działają w ogóle. Producenttłumaczy to niespodziewanym wzrostem obciążenia i namawia doponownego wypróbowania. Powodzenia.