Chcieli dobre programy, a dostali złe: każde państwo może atakować internautów
Pobieranie popularnego oprogramowania na Windows źle sięskończyło dla tysięcy internautów z Turcji, Syrii i Egiptu –zainteresowani Avastem, CCleanerem, Operą i 7-Zipem prze wieletygodni otrzymywali uzłośliwione wersje tych programów, z modułamiszpiegowskimi i koparkami kryptowalut. Co najgorsze, pobierali je wdobrej wierze z oficjalnych stron producentów. Kolejny z dogmatówbranży bezpieczeństwa okazał się mitem: oficjalne stronyproducentów nie są w stanie zagwarantować bezpieczeństwa, jeślisamo pobieranie odbywa się po nieszyfrowanym protokole HTTP.