Batman: Arkham Knight — szalony samotny nietoperz w pancernym wozie
Batman: Arkham Knight miał być przepięknym zwieńczeniem trylogii, więc absolutnie nie denerwowałem się, kiedy Rocksteady Studios przełożyło termin premiery, aby dopracować swoje dzieło. To było spore wyzwanie dla ekipy, z jednej strony wymazać złe wrażenia pozostawione przez robione przez zupełnie kogoś innego Origins, uznawane przez to w sumie za projekt poboczny, a z drugiej dać nam coś lepszego niż Arkham City. Niestety, ale moim zdaniem zespół zadaniu nie podołał. Trzeba przyznać, że tytuł zapewnia dużo godzin dobrej rozrywki, niemniej fanom Mrocznego Rycerza z miejsca wiele elementów, które składają się na całość gry, wyda się niespójnych, zaś sama przygoda miejscami nużąca. Wątek główny, jeśli nie zainteresujecie się od początku stopniowo odkrywanymi misjami pobocznymi, pozostawia spory niedosyt.