Władca nie wychodził zbyt dużo na zewnątrz, nie dowodził osobiście swoimi oddziałami. Posiadał oręż potężniejszy niż zwykła fizyczna siła - umysł. Jego wpływ na politykę, gospodarkę, dyplomację i religię sprawiał, że nikt nie mógł naruszyć granic polskiego imperium. Nawet bez ogromnej floty, potężnych armii, czy setki prowincji, Polska była nie do ruszenia. Mimo otwartej wrogości wszystkich sąsiadów naród nasz utrzymywał status-quo, uniemożliwiając przygranicznym nacjom stworzenie jednej silniejszej koalicji. Władca uśmiechnął się na myśl o statkach, które miały pożeglować na zachód, w stronę lepszego świata, pozbawionego starych wrogów. W stronę świata, który można ustawić tak, jak tylko chcemy. Ech, gry.