Mimo wyznaczenia dość długiego „okresu naprawczego”, Microsoft oczekuje, że dziury będą łatane znacznie szybciej. Jak dotąd nikt nawet nie zbliżył się do tej granicy — przekonuje koncern. Życie pisze jednak różne scenariusze, dlatego od nowych warunków istnieją dwa wyjątki. Pierwszy z nich to zastrzeżenie, że okres 180 dni przysługuje tylko w sytuacji, gdy luka nie jest aktywnie wykorzystywana — w przeciwnym razie Microsoft zarezerwował sobie prawo do natychmiastowego wycofania aplikacji ze sklepu (podobnie jak w przypadku przekroczenia terminu naprawy). Drugi wyjątek to możliwość wydłużenia okresu, ale takie sytuacje koncern ma za każdym razem rozpatrywać osobno.
Microsoft przygotował też osobną metodę kontaktu dla osób, które odkryły i zgłosiły twórcom aplikacji lukę, ale nie doczekały się żadnej reakcji. Po e-mailowym zgłoszeniu takiego przypadku, niepokorni programiści trafią pod lupę pracowników koncernu. Cieszy mnie, że Microsoft ujawnił wewnętrzną politykę radzenia sobie z problemami. Nie przypominam sobie podobnego ruchu ze strony Google czy Apple — stwierdził Reguly.