wideo (strona 7 z 25)

Hyperbook SL950VR: idealny sprzęt do edytowania wideo i do grania

Hyperbook SL950VR: idealny sprzęt do edytowania wideo i do grania

Szykując się na tegoroczne październikowe imprezy (a było tego trochę: polska premiera 8. generacji procesorów Intela, PGA i WGW) doszliśmy do wniosku, że nasza wysłużona mobilna stacja robocza z procesorem i7-720QM, 6 GB RAM i grafiką Quadro FX 880M zasługuje na odpoczynek. Potrzebowaliśmy czegoś zdecydowanie mocniejszego, czegoś co pozwoli nam na komfortową edycję i renderowanie w rozsądnym czasie materiałów 4K, a dodatkowym wymogiem była... mała waga. Panaceum na nasze bolączki okazał się Hyperbook SL950VR [P950HP6].[img=oldcpu1]Testowany przez nas Hyperbook posiada procesor i7-7700HQ, dający do dyspozycji 4 rdzenie i 8 wątków, rdzenie mają dostęp do 6 MB pamięci cache L3. Bazowa częstotliwość to 2,8 GHz, a w trybie turbo 3,8 GHz, TDP to zaś 45W.[img=cpuz1]Laptop ma wbudowane 16 GB RAM. Co istotne, z łatwością pamięć można powiększyć o drugie tyle, by uzyskać całe 32 GB maksymalnie obsługiwanej przez kontroler pamięci (typu DDR4 2400 MHz). Tutaj warto dodać, że ilość RAMu można określić przed zakupem, z pomocą konfiguratora na stronie producenta.[img=hb222]Hyperbook posiada dwa dyski, jeden SSD o pojemności 120 GB i drugi talerzowy o pojemności 1 TB. Dysk SSD to M.2 WD Green 2280, wyniki dysku z benchmarku CrystalDiskMark widzicie poniżej, a obok, wyniki z dysku talerzowego – to 5400 RPM produkcji Seagate. Pojemności dysków również można zmieniać w konfiguratorze.[img=ssd1][join][img=hdd1]Za generowanie obrazu odpowiada karta GeForce GTX 1060 z 6 GB RAM. Dzięki temu laptop będzie nie tylko dobrą stacją roboczą, ale również (a może przede wszystkim) niezłą maszynką do grania. Oczywiście procesor Intela zawiera zintegrowaną grafikę – HD 630.[img=gpuz1]Mówiąc o grafice trzeba zaznaczyć, że mamy tutaj do czynienia z „podstawowym” modelem GTX 1060, nie jest to 1060 Max-Q. Hyperbook SL950VR z oznaczeniem P950HR (w tej samej obudowie), ale z kartą GTX 1070 posiada już wersję Max-Q karty.Bardzo dobrze wypada kwestia możliwości podpięcia zewnętrznych monitorów, mamy tutaj aż trzy wyjścia: jedno HDMI i dwa razy MiniDisplay Port.[img=porty1]Zastosowana w Hyperbooku matryca IPS o natywnej rozdzielczości 1920×1080 spisuje się fenomenalnie: obraz jest ostry, kąty widzenia są bardzo dobre, odwzorowanie kolorów również wypada świetnie, a siedząc w oszklonych centrach prasowych, doceniliśmy matowość ekranu.SL950VR posiada pełnowymiarową klawiaturę wraz z blokiem numerycznym, oraz co istotne, z podświetleniem. Możemy wybrać dowolny kolor podświetlenia, zdefiniować trzy strefy i określić stopień jasności (do wyboru jest pięć poziomów). Funkcje podświetlenia oraz inne rzeczy takie jak np. makra, w wygodny sposób można skonfigurować w dołączonej aplikacji Flexikey. Do klawiatury nie można się przyczepić, pisze się na niej wygodnie, a same klawisze są dobrze rozmieszczone. [img=klaw1]Touchpad również wypada bardzo dobrze, jest dużych rozmiarów, wspiera gesty i co ciekawe, na jego powierzchni znalazł się czytnik linii papilarnych. [img=hb555]Notebook posiada trzy porty USB 3.0 i dwa USB w standardzie 3.1 typu C. Znalazło się jeszcze miejsce na port RJ-45, czytnik kart SD i na opcjonalny modem LTE. Nie starczyło natomiast miejsca na napęd optyczny – w grę wchodzą jedynie napędy zewnętrzne.[img=hb111]Całość zamknięta jest w kadłubku od Clevo. Konstrukcja jest solidna: nic nie trzeszczy, nic nie strzela, a zawiasy chodzą płynnie. Materiał z jakiego wykonano Hyperbooka SL950VR to tworzywo sztuczne, dzięki temu cała konstrukcja z baterią waży zaledwie 1,9 kg.Pomimo tego, że karta graficzna nie jest z rodziny Max-Q to sama obudowa laptopa jest wyjątkowo szczupła. Trzeba to podkreślić: mówiąc „szczupła obudowa” mamy na myśli naprawdę szczupłą obudowę: 18,6 mm.[img=this1]Jak laptop wygląda od środka sprawdzicie w materiale dodatkowym poniżej, jest na co popatrzeć, bo jak zapewne się domyślacie, upchanie takich podzespołów, do tak szczupłej obudowy było wyzwaniem dla producenta.[yt=https://www.youtube.com/watch?v=wSVtbTK5rxY]Co ciekawe, na obudowie znajduje się logo SoundBlaster, ale niestety, przed logiem znajduje się dopisek "Tuned By", co w praktyce oznacza kartę dźwiękową od Realteka, z oprogramowaniem SoundBlaster, które swoją drogą wprowadza więcej zamieszania, niż faktycznie pomaga w polepszeniu dźwięku. Nie zachwyciły nas głośniki: o ile jakość dźwięku jest OK, to same głośniki są wyjątkowo ciche.[img=hb444]Ładowarka jest niewielkich rozmiarów, zwłaszcza biorąc pod uwagę specyfikację, a długość kabla jest zadowalająca. Czas pracy na baterii nie jest mocną stroną tego sprzętu, no ale nie mogło być inaczej, już po specyfikacji i grubości można to wywnioskować. Pojemność baterii to 3500 mAh, co przekłada się na raptem godzinę edytowania materiału 4K. Wielokrotnie to sprawdziliśmy podróżując koleją ze wspomnianych imprez do domu.OK, czas na testy. Zacznijmy od tego, że VR w nazwie jak zapewne się domyślacie to zwiastun gotowości sprzętu na wirtualną rzeczywistość. To już jest pewną wskazówką odnośnie wydajności.[img=cine1]W teście Cinebench R15, SL950VR z procesorem i7-7700HQ uzyskał 721 punktów, co jest świetnym wynikiem, biorąc pod uwagę, że mówimy o notebooku.[img=premiere]Tak jak było to zaznaczone na początku, notebook był nam głównie potrzebny do przygotowania relacji z imprez takich jak PGA czy WGW. Jak wyglądało to w praktyce przedstawimy na przykładzie stoiska Hyperbooka, które odwiedziliśmy podczas PGA. [yt=https://www.youtube.com/watch?v=ezKN8qDT4gY]Materiał rejestrowaliśmy kamerką OSMO X3 w rozdzielczości 4K. Standardowa procedura: oprowadzenie po atrakcjach, kilka przebitek, muzyka w tle, korekcja koloru (via Lumetri). Cały materiał trwa 6 minut i 11 sekund. Klip renderowaliśmy przy ustawieniach, które możecie sprawdzić na grafice poniżej.[img=render1]Przetworzenie materiału w programie Adobe Premiere zajęło Hyperbookowi 16 minut.To bardzo dobry wynik, zwłaszcza gdy porównamy ten czas z czasem naszej wysłużoną mobilnej stacji roboczej, gdzie ten sam projekt przetwarzał się – UWAGA – godzinę, 43 minuty i 40 sekund.W teście Fire Strike z pakietu 3DMark widzimy solidne 9699 punktów, natomiast w teście TimeSpy uzyskaliśmy wynik w postaci 3581 punktów.[img=fs1][join][img=ts1]Przechodzimy do gier. Wszystkie tytuły odpalaliśmy w natywnej rozdzielczości ekranu, czyli 1920×1080. Taki Battlefield 1 przy detalach ustawionych na Wysokie pokazał przedział 68-90 klatek (na mapie z czołgiem). Sniper Ghost Warrior 3, nie stwarzał problemów przy Wysokich detalach, pokazując przedział 50-70 FPS. W CS:GO detale ustawione na maksymalne, jakie dało się ustawić – i widzimy sporą rozpiętość od 100 do nawet ponad 200 klatek.[img=bf1]Benchmark najnowszego Deus Exa przy Wysokich detalach oszacował średnią liczbę klatek na 47. W Dying Light The Following ustawiliśmy profil o nazwie „Najlepsza jakość”, wynikiem jest płynny gameplay z klatkami w przedziale 70-100. Benchmark Rise Of The Tomb Raider przy Wysokich detalach oszacował średnia ilość klatek na około 72. W Just Cause 3 ustawiliśmy Wysokie detale i cieszyliśmy się rozgrywką z klatkami w przedziale 65-100.[img=dl1]Benchmark Ghost Recon Wildlands przy Wysokich detalach pokazywał średnio 57 klatek. Natomiast Doom, po ustawieniu wszystkich detali na maksa, działał z klatkami w przedziale od 140 do ponad dwustu. Wiedźmin 3 w Novigradzie, przy detalach Uber minus Nvidia Hairworks, pokazał przedział klatkowy od 40 do 70, ze sporadycznymi dropami do około 30.[img=d1]Tak w telegraficznym skrócie prezentują się wyniki Hyperbooka SL950VR z grafiką GTX 1060 w grach, po więcej wyników odsyłamy do osadzonego materiału wideo. Jest to bardzo wydajna jednostka dla graczy. Niestety, taka moc w laptopie niesie ze sobą jeden zasadniczy minus: cichej pracy nie przyjdzie wam doświadczyć. SL950VR [P950HP6] jest głośny, ale oczywiście tylko podczas wytężonej pracy: u nas była to edycja wideo, renderowanie i gry. Wtedy wentylatory nie dają o sobie zapomnieć, co jakoś specjalnie nas nie dziwi, przecież mówimy tutaj o solidnym obciążeniu maszynki. W tak szczupłej konstrukcji z grafiką, która nie jest z serii Max-Q, po prostu musi tak być.[img=tt1]Na watomierzu tymczasem sielanka. Podczas przeglądania Internetu przy profilu zrównoważonym w szczycie obciążenia widzimy max 50 W, podczas największego obciążenia przy profilu ustawionym na największa wydajność widzimy max 150 W.Pora na cenę, Hyperbook SL950VR [P950HP6 – czyli z grafiką GTX 1060] kosztuje od sześciu tysięcy złotych w górę (cena na 31.10.2017 to od 6059 zł w górę). Mówimy tutaj o podstawowej wersji: bez dodatków, bez systemu i z 8 GB RAM kosztuje około sześć tysięcy złotych. Nasz egzemplarz posiada 16 GB RAM, czyli kosztuje około 6360zł.[img=hb333]To sporo, ale komponenty, jakość wykonania i do tego waga, usprawiedliwiają takie uszczuplenie portfela. Nie ma sensu zastanawiać się jakiego blaszaka można by za takie pieniądze złożyć – to oczywiste, że byłby lepszy. Tutaj płacimy w dużej mierze za mobilność.Hyperbook SL950VR to wręcz idealny sprzęt dla tych, którzy potrzebują bezkompromisowej mobilnej stacji roboczej, która przy okazji nadaje się też do grania. Sprzęt jest wydajny, lekki i jeszcze raz wydajny. Z jego pomocą, byliśmy w stanie generować materiały 4K w takim samym czasie jak materiały 1080 na starej platformie.[img=prem2]Cena z pewnością odstraszy niejednego, ale Ci, którzy naprawdę potrzebuję mocy w podróży, niekoniecznie do grania, doskonale wiedzą, że muszą liczyć się z wydaniem większej kwoty. Ciekawi nas jednak jaka kwota za laptopa jest dla Was, naszych czytelników i widzów akceptowalna? Przy recenzji tanich notebooków głównie z Chin (~800zł) czytamy komentarze, że cena jest za mała i pewnie jest to „elektrośmieć”. Przy recenzji laptopa za 15 tysięcy czytamy komentarze w stylu „w życiu bym tyle nie dal za laptopa, nawet jak bym [cenzura] hajsem”. To są oczywiście ekstrema (800 zł, a 15 tysięcy złotych) – jaka jest zatem akceptowalna kwota jaką przeznaczylibyście na laptopa?
Konwertowalny Gobook: 4 rdzenie/wątki, 4 GB RAM i Windows 10 za 800 zł

Konwertowalny Gobook: 4 rdzenie/wątki, 4 GB RAM i Windows 10 za 800 zł

Uwielbiamy tanie chińskie gadżety o podejrzanie niskiej cenie! Dlatego gdy nadarzyła się okazja, aby przetestować ultrabooka z licencją na Windows, matrycą IPS 1920×1080 z 4 GB RAM-u, konwertowalną konstrukcją i ekranem dotykowym za nieco ponad 800 zł, po prostu nie mogliśmy sobie odmówić sprowadzenia takiego sprzętu. Zachęcamy do obejrzenia naszej recenzji Gobooka Y1102.Urządzenie do testów dostarczyła nam chińska platforma handlowa LightInTheBox, bo, jak zapewne wiecie, zakupy w Chinach to nie tylko Aliexpress. Na Lightinthebox też ustrzelicie ciekawe oferty. Przy kupnie urządzenia warto rozważyć opcję zakupów grupowych, cena znacząco spadnie.Gdzie jest haczyk? Gdzie producent przyciął koszty? Czy produkcja w Chinach jest w stanie usprawiedliwić tak niską cenę? To próbowaliśmy ustalić podczas testów, cały czas nieufnym okiem spoglądając na Gobooka. Niesłusznie, jak się okazało.[img=DSC02172_DxO]Gobook Y1102 dostarczany jest w skromnym pudełku i ze skromnym wyposażeniem, w środku znajdziemy: urządzenie, ładowarkę i 3 kartki papieru udające instrukcję. To dobry znak, bo jeśli to na tym producent zaoszczędził, to jesteśmy za.[img=DSC02181_DxO]Konwertowalność to wielki plus tego urządzenia i już na starcie warto wiedzieć, że nie jest to zwykły ultrabook. Konwertowalny oznacza, że z Gobooka bardzo szybko zrobimy zwykły tablet, warto też pamiętać, że nie ma tutaj blokady na zawiasach matrycy, dzięki czemu odchylimy ją na dogodny dla siebie kąt np. podczas pisania. [img=DSC02173_DxO]W Gobooku mamy matrycę IPS o przekątnej 11,6 cala, czyli całkiem nieźle jak na tablet, ale już niekoniecznie jak na laptopa. Rozdzielczość to 1920×1080, co w tej kategorii cenowej jest czymś wartym odnotowania. Dodatkowym atutem są wyjątkowo wąskie ramki. Jakość matrycy jest dobra i to na tyle, że już po chwili z urządzeniem doszliśmy do wniosku, że tutaj producent raczej nie ciął kosztów. Wyświetlany obraz jest ostry (warto od razu ustawić skalowanie w Windows do swoich potrzeb), a kąty widzenia w praktyce wypadają dobrze, choć rewelacji nie ma. Na wideo poniżej możecie sprawdzić jak wygląda to w praktyce (jest to inny laptop, ale matryca ta sama):[yt=https://youtu.be/kuZwYrlB1EI]Gdybyśmy musieli się do czegoś doczepić w matrycy to było by to nierówne podświetlenie, co widoczne jest gdy na ekranie dominuje czerń. Aspekt dotykowego ekranu wypada bardzo dobrze, zarówno podczas pracy w Windowsie, przeglądania stron internetowych czy nawet podczas grania. Cały czar pryska, gdy postawimy urządzenie obok takiego Hyperbooka SL950 VR, którego dość intensywnie testowaliśmy przez ostatnie dwa tygodnie. Wtedy niedoskonałości matrycy widoczne są gołym okiem: kolory nie są tak żywe, czerń to nie czerń, jasność nie zachwyca i jedynie do ostrości nie można się przyczepić. To jednak tylko ciekawostka, z jednej strony mamy laptopa za około 800 zł, z drugiej za 6000 zł.To na czym producent zaoszczędził, to procesor. Mamy tutaj x5-Z8350, czyli czterordzeniowego i czterowątkowego Atoma o SDP (Scenario Design Power) na poziomie 2W z 2MB pamięci cache drugiego poziomu. Powiedzmy to sobie szczerze – to bardzo słaba jednostka, która w Cinebench R15 osiąga zaledwie 101 punktów.[img=cine]Czy to jednak tak wielka tragedia? Patrząc na procesory w dostępnych dzisiaj notebookach do około dwóch tysięcy, gdzie nierzadko będzie to coś w okolicy i3 6006U, to na ich tle zastosowany tutaj Atom nie wypada aż tak źle. Wspomniany i3 6006U uzyskuje w Cinebench 216 punktów – tutaj warto odnotować, że trzecia iteracja naszego blaszaka za 500 zł wyciska w tym teście 364 punktów. Szach-mat, laptopy.[img=pk]Podsumując: procesor jest słaby, ale nie na tyle, aby łapać się za głowę. W zupełności wystarczy do standardowej pracy, oglądania filmów na YouTube, czy nawet do odpalenia kilku gier – a jakich gier? Sprawdzicie to w naszym materiale dodatkowym, w którym przetestowaliśmy ponad 40 tytułów:[yt=https://youtu.be/Os1rNrmaPYM]Okazuje się, że odpalimy wiele różnych gier, w tym gry 3D. Oczywiście o nowych tytułach AAA nie ma mowy, ale więcej o graniu na tym sprzęcie zobaczycie we wspomnianym materiale. [img=3dmark1]Warto odnotować, że na Steamie znajdziecie specjalną kategorię gier , wspierających interfejs dotykowy, duża ich część będzie działać i na tej maszynce. Ciekawostka: jest tam nawet pierwszy Wiedźmin.[img=w1]Za renderowanie obrazu odpowiada tutaj grafika zintegrowana HD Graphics 400 z rodziny Cherry Trail – czyli nic ciekawego, jeśli chodzi o gry, ale jednocześnie wystarczająca, aby komfortowo oglądać materiały wideo. Maszynka radzi sobie nawet z materiałami H.264 4K i HEVC 4K @60FPS, a poległa dopiero na 10-bitowym HEVC-u. Nieźle.[img=hevc]Pamięci pod maską mamy 4GB, co w tej kategorii cenowej wydaje się być fair. Pamięć jest typu DDR3L, częstotliwość 1600 MHz.[img=crystal1]Na dane przewidziano dysk eMMC o pojemności 64 GB. Oczywiście pojemność można powiększyć o kartę micro SD, co z pewnością wielu będzie chciało zrobić. Jeśli ktoś się zastanawia nad pojemnością w kontekście grania na Gobooku, to uspokajamy – na karcie można instalować gry i programy.[img=DSC02175_DxO]Rzeczą na której zdecydowanie oszczędzono jest touchpad. Pomimo tego, że jest stosunkowo dużych rozmiarów jego jakość jest taka sobie. Po prostu jest nieprecyzyjny, a przyciski są niewyodrębnione, tzn. są częścią dolnych rogów touchpada, co może się komuś spodoba, ale nam nie przypadło do gustu.[img=DSC02177_DxO]Klawiatura jest mała (co dziwne nie jest) i w porównaniu z touchpadem prezentuje już lepszy poziom wykonania. Klawisze ładnie odbijają i są dobrze rozmieszczone. Plastik na pewno nie jest najlepszej jakości, ale nie stwarza wrażenia taniego.[img=DSC02179_DxO]Ogólnie obudowa prezentuje się bardzo dobrze, choć trzeba mieć na uwadze, że nie zawsze tak będzie. Tworzywo sztuczne przy klawiaturze strasznie się palcuje, a plastik na zewnątrz nie wzbudza zaufania. Nie trudno sobie wyobrazić, że srebrna obudowa już po kilku miesiącach pokryta będzie ryskami, zwłaszcza jeśli urządzenie transportowane będzie w plecaku bez pokrowca, a tego nie ma w zestawie.[img=DSC02178_DxO]Zawiasy to enigma. Trudno nam dzisiaj stwierdzić czy za rok się nie rozpadną. Dzisiaj wyglądają solidnie i wcale nie byliśmy dla nich mili podczas testów.[img=DSC02174_DxO]Na lewym boku obudowy mamy diodę informująca o stanie ładowania, dalej mamy zasilanie, port USB, oraz port mini HDMI, co jest miłym gestem ze strony producenta, bo z łatwością podepniemy notebooka nie tylko do monitora, ale i do telewizora, co użytkownicy będą chcieli robić, bo jak już zostało to odnotowane możliwości odtwarzania wideo są niezłe.[img=DSC02180_DxO]Na prawym boku mamy wejście słuchawkowe, kolejny port USB, slot na kartę microSD, przycisk power oraz przełącznik On/Off, a do czego on służy? Cóż, mamy do czynienia z urządzeniem konwertowalnym i tym przełącznikiem włączamy i wyłączamy klawiaturę (z touchpadem), aby nie przeszkadzała w trybie tabletu.Warto jeszcze odnotować, że jeden z portów USB jest typu 3.0, a drugi 2.0. Ten na lewym boku to 3.0.[img=DSC02185_DxO]Dźwięk generowany przez głośniki jest akceptowalny i tylko tyle. Z całą pewnością mógłby być lepszy, w dodatku głośniki umieszczone są w podstawie urządzenia, co sprawia, że dźwięk zmienia się w zależności od tego czy GoBooka mamy na kolanach czy leży na płaskim stole, obrusie, itd. Nie można natomiast przyczepić się do głośności. Tutaj dodajmy, że na obudowie nie ma przycisków do kontrolowania głośności, co w trybie tabletu może dokuczać, ze względu na brak możliwości skorzystania z klawiszy funkcyjnych.[img=DSC02176_DxO]Gobook posiada baterię o pojemności 8000 mAh, co w połączeniu z energooszczędnym Atomem daje zadowalające 5 godzin pracy – pracy, podkreślamy. W tym czasie, przy ściemnionym ekranie, korzystaliśmy z internetu, odpalaliśmy gry, klipy na YouTube, pisaliśmy, a w tle Steam cały czas pobierał kolejne gry.W komplecie znajduje się oczywiście ładowarka i, co warto podkreślić, jest przystosowana do polskiego gniazdka, nie musieliśmy korzystać z konwerterów. Długość przewodu nie zachwyca, wręcz rozczarowuje – mierzy on zaledwie 150 cm, a to zdecydowanie za mało.Producent pomyślał o Bluetooth, mamy tutaj wersję 4.0, niestety Wi-Fi jest jedynie w standardzie 802.11bgn 2,4 GHz.[img=DSC02182_DxO]Nie mogło zabraknąć kamerki, choć ta jest kiepska: 0,3 MP, ale jest. Do Skype’a z pewnością wystarczy, jednak do niczego innego. Umiejscowiona została na dolnej ramce.[img=cam2]Wszystko pracuje pod kontrolą Windowsa 10 w edycji Home, którego trzeba sobie jednak samodzielnie spolszczyć - nic trudnego, kilka dodatkowych klików w panelu sterowania.Watomierz pokazuje bardzo pozytywne wskazania: podczas przeglądania internetu w szczycie widzimy 10 W, częściej mniej (nawet dwa razy mniej), podczas maksymalnego obciążenia widzimy 12 W w szczycie.[img=wat1]Tak oto prezentuje się Gobook Y1102 czyli konwertowalny ultrabook za nieco ponad 800 zł. Czy jest to urządzenie warte polecenia? Wszystko wskazuje na to, że tak. Pomimo usilnych prób nie znaleźliśmy przyczyny tak niskiej ceny, zwłaszcza konfrontując Gobooka ze sprzętem Ioision, który testowaliśmy jakiś czas temu – cena podobna, a tutaj mamy minimalnie lepszy procesor, dwa razy więcej RAM-u i dwa razy większą natywną rozdzielczość ekranu.Pewnie, producent w kilku miejscach szukał oszczędności i je znalazł, ale nie są to na tyle dokuczliwe uszczuplenia konfiguracji, aby definitywnie skreślić ten sprzęt.[img=DSC02183_DxO]Testowany ultrabook zaskoczył nas bardzo pozytywnie i jesteśmy w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której sprzęt ten pełniłby rolę jedynego, głównego peceta w domu. Wtedy warto pomyśleć o podpięciu monitora w parze z klawiaturą i myszką. Dla niewymagającego użytkownika, do internetu, filmów i prostych gier wystarczy.Jeśli potrzebujecie taniego mobilnego sprzętu, który w dodatku może też być tabletem, Gobook Y1102 jest dobrą opcją i naprawdę trudno będzie znaleźć coś o podobnych parametrach w tak niskiej cenie, a jeśli znacie taki sprzęt, to koniecznie dajcie znać w komentarzu, sprowadzimy go i przetestujemy, bo jak zaznaczyliśmy na początku – lubimy takie eksperymenty.[img=DSC02184_DxO]Wielu z Was zastanawia się pewnie jak wypada porównanie tego ultrabooka z urządzeniem Kiano SlimNote 14.1+ sprzedawanym w Biedronce za 700 zł. Procesor mamy ten sam, RAM-u tyle samo i tutaj podobieństwa zaczynają się kończyć. Gobook posiada dwa razy więcej pamięci na pliki, posiada matrycę o większej rozdzielczości natywnej no i przede wszystkim posiada konwertowalną konstrukcję z ekranem dotykowym. SlimNote za to posiada większą baterie i większą matrycę. Już wkrótce znajdziecie u nas recenzję sprzętu od Kiano.[img=kiano]Przydatne linki:Gobook w sklepie LightInTheBoxGry "dotykowe" na SteamInna lista gier "touch-friendly" na SteamieWątek na GOG odnośnie gier wspierających dotyk (linki do katalogów w środku)Advanced SystemCare Free – optymalizacja Windows