biznes (strona 148 z 149)

Na francuskich uczelniach Wolne Oprogramowanie będzie wyborem priorytetowym

Czołowi producenci oprogramowania robią co mogą, by pozyskaćwiernych użytkowników jak najwcześniej, zanim jeszcze rozpocznąkarierę zawodową. Wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąknie, tym…dlatego w ofercie Microsoftu, Adobe, Oracle czy Autodeska nie brakujespecjalnych programów licencyjnych, pozwalających uczelniom nanabywanie komercyjnego software'u w atrakcyjnych cenach, a nawetkorzystanie przez studentów z darmowych kopii. Studenci wyszkoleni nawłasnościowym oprogramowaniu to przecież przyszli decydenci, którzybędą to własnościowe oprogramowanie kupowali w organizacjach, wktórych znajdą pracę. Francuscy deputowani chcą jednak powstrzymaćten proces. Zgromadzenie Narodowe przyjęło właśnie nowelizację ustawyo szkolnictwie wyższym i badaniach naukowych, której zapisyproducentom własnościowego oprogramowania mogą się nie spodobać.Organizacja April od 1996 roku prowadzi działania na rzeczupowszechniania wolnego oprogramowania i otwartych standardów w całymfrancuskojęzycznym świecie. Lobbying jej działaczy doprowadził dosytuacji we Francji bezprecedensowej: w artykule 9. wspomnianejustawy znalazł się zapis (Les logiciels libres sont utilisés enpriorité) nakazujący przyznawać w warunkach akademickichpriorytet wolnemu oprogramowaniu. Oprogramowanie własnościowe byłobywykorzystywane tylko w sytuacji, gdyby nie istniały jego wolnezamienniki.[img=francja-szkola-opener]Podobny zapis znalazł się w ustawie dotyczącej reorganizacjipublicznego szkolnictwa niższych szczebli, tam jednak, dziękistaraniom lobbystów producentów własnościowego oprogramowania, zapisdający priorytet oprogramowaniu wolnemu został skreślony, ze względuna prawne wątpliwości co do możliwości przyznania takiegopriorytetu. Obecny sukces jestwynikiem przygotowanej przez April analizystanu prawnego, wysłanej do członków parlamentu. Po zwycięskim dla Aprilgłosowaniu, Frédéric Couchet, dyrektor wykonawczy organizacji,wyjaśniał, że Wolne Oprogramowanie jest cyfrową inkarnacjąmotto Republiki Francuskiej – „Liberté, égalité,fraternité” (wolność,równość, braterstwo – przyp.red.), dając każdemumożliwość zdobycia wiedzy i zrozumienia (…). Zkolei Jeanne Tadeusz, dyrektor PR April, podziękowała deputowanym zato, że postawili interes społeczeństwa ponad interesemkilku prywatnych firm – gdyż Wolne Oprogramowanie jest sposobemna upewnienie się, że każdy będzie miał dostęp do informacji, auczniowie i studenci nie będą tylko konsumentami cyfrowych dóbr.Aby nowelizacja ustawy weszła w życie,potrzebny jest jeszcze podpis prezydencki, to jednak, w sytuacji gdymieszkańcem Pałacu Elizejskiego jest socjalista (FrançoisHollande), powinno być tylko formalnością. Argumenty przedstawione przez Aprilniewątpliwie są słuszne, trzeba jednak pamiętać, że ogromna liczbaspecjalistycznych aplikacji, potrzebnych w edukacji inżynierów,przyrodników czy medyków, nie ma, i nie będzie raczej miała wolnychodpowiedników. Konsekwencje przyjęcia tej ustawy nie będą więc aż takna tym poziomie edukacji spektakularne, jak mogłyby być na niższychszczeblach szkolnictwa. Czy takie zmiany prawne mogłyby zajść też wPolsce? To niestety mało prawdopodobne – lobbying na rzeczWolnego Oprogramowania jest w naszym kraju niezmiernie słaby, a tematten niemal w ogóle nie pojawia się w dyskusjach o stanie państwa.

Zmierzch telewizji „3D”: znów zawiedli widzowie?

Jeszcze dwa lata temu telewizor Toshiby, oferujący obrazstereoskopowy w wysokiej rozdzielczości (stereoskopowy, a nie 3D),był szumnie przez recenzentów Cnetu określony jako przyszłośćtelewizji, zaś największe stacje telewizyjne prześcigały się wzapowiedziach uruchomienia własnych kanałów „3D”. Zczasem na całym świecie uruchomiono ponad 30 takich kanałów, atelewizory ze stereoskopowym obrazem, z nieodłączną parąpolaryzacyjnych okularów, wystawiane były w honorowych punktachsalonów RTV. A mimo to klienci nie uwierzyli w „trzeci wymiar”– najnowsze posunięcie BBC świadczy o tym, że po raz kolejnystereoskopowa telewizja może zostać zapomniana.Być może młodszych Czytelników to zdziwi, ale trzeci wymiar wkinie i telewizji to nic nowego. Pierwszą telewizję „3D”(czyli ruchomy obraz stereoskopowy) pokazano w Anglii w 1928 roku, aw 1946 roku w Związku Radzieckim zdumieni widzowie mogli oglądać wkinach (bez okularów!) trójwymiarowy, pełnometrażowy film AleksandraAndrijewskiego pt. Robinson Kruzo.Wtedy to wielki Siergiej Eisenstein pytał (retorycznie): czykino przyszłości będzie trójwymiarowe? Czy jutro nadejdzie podzisiaj? [img=okulary3d_opener]Takich cykli ekscytacji izwątpienia trójwymiarowym obrazem było według historyków kinaprzynajmniej pięć – a my jesteśmy świadkami wątpienia właśnie wostatnim z nich. O ile jeszcze filmy „3D” wciąż się kręci(choć coraz więcej widzów stara chodzić się na seanse z wersjami 2D),to jednak telewizje tego typu okazały się z biznesowego punktuwidzenia kompletną porażką. BBC przyznało się do tego, i po razkolejny z „trzecim wymiarem” zamierza przystopować. Brytyjski narodowy nadawcarozpoczął transmisje „3D” w 2011 roku, nadając finałyturnieju tenisowego Wimbledon w ramach partnerskiego porozumienia zSony. Oglądalność była jednak umiarkowana – spośród 1,5 mlnposiadaczy odbiorników 3D w Wielkiej Brytanii, jedynie połowa chciała w tej technologii obejrzeć transmisje z ostatniej Olimpiady, zaśjedynie 5% z nich zainteresowało się świąteczną mową królowejElżbiety II, adresowaną do obywateli państw Brytyjskiej WspólnotyNarodów. Kim Shillinglaw, która w BBC odpowiadała za wprowadzeniestereoskopowych programów TV na antenę, przyznaje,że wyniki te nie są zadowalające,niewarte włożonego wysiłku. Dlatego też emisja programów „3D”w BBC zostaje zawieszona do odwołania; jedyny wyjątek zapowiedzianodla jubileuszowego wydania specjalnego Dra Who w listopadzie tegoroku – ale to wszystko, żadnych programów na 2014 rok niezamówiono. W ten sposób brytyjski nadawca dołącza do amerykańskiejsieci kanałów sportowych ESPN, która ogłosiła miesiąc temu, żewyłącza specjalny kanał 3D, ze względu na nikłezainteresowanie abonentów (a wzamian zamierza eksperymentować z kanałami UHDTV, zapewnetransmitującymi takie dyscypliny sportu, jak wyścigi ślimaków). Zaskakuje tylko, że ażtyle czasu zajęło nadawcom zorientowanie się, że konsumenci oboktelewizorów stereoskopowych przechodzą obojętnie. Według danych firmybadawczej DisplaySearch, szczyt zainteresowania odbiornikami „3D”przypadł na 2011 rok: wówczas to w tak kochającej telewizję AmerycePółnocnej 11% konsumentów zadeklarowało posiadanie takiegotelewizora. Później jednak było znacznie gorzej – w pierwszymkwartale 2013 r. do posiadania telewizora „3D”przyznawało się już tylko 6% konsumentów. Równie kiepsko wyglądałasytuacja z kanałami telewizyjnymi – pod koniec 2012 rokuzamknięto sponsorowany przez Panasonica i adresowany na rynekamerykański n3D, zniknął też japoński kanał 3D z usługi SKYPerfecTV!, a większość innych kanałów (w tym polskie NEXT TV) niebardzo chce się przyznawać do liczby odbiorców. Według badań rynku amerykańskiego, regularnie telewizję 3D oglądać tam ma około 100 tys. osób. Podobno jedyniepornograficzne telewizje Hustlera i Penthouse'a radzą sobie na tymrynku – ale to akurat nie powinno dziwić, ten typ treści odwynalezienia stereoskopu był chętnie przenoszony na „3D”.Cóż, pozostajepoczekać na holowizję – być może prawdziwe trójwymiarowe TVzdobędzie kiedyś serca widzów, a płaskie ekrany zastąpione zostanąponownie przez wielkie pudła.

Analitycy: Windows 8.1 krokiem w dobrą stronę, ale rynku PC nowy system nie uratuje

Skończyły się miodowe lata między Microsoftem a producentamisprzętu PC. Gdy firma taka jak HP zaczyna produkować komputery zpreinstalowanym systemem operacyjnym Google'a, a Samsung otwarciewiną za słabą sprzedaż na rynku PC obciąża właśnie Microsoft, jasne jest, że daleko odeszliśmy od pierwszych lattego stulecia, gdy sprzedaż Windows napędzała sprzedaż komputerów –i vice versa. Teraz, gdy Redmond pokazałoWindows 8.1, w którym m.in. przywrócono nieszczęsny przyciskStart, tak oczekiwany przez użytkowników, mogłoby się wydawać, żewreszcie OEM-y będą zadowolone.A jednak nie są. Kto raz się sparzy, będzie na zimne dmuchał –tak przynajmniej wynika z opinii analityków branży PC, przekonanych,że po tym, jak wychwalane przez Microsoft niczym ósmy cud świataWindows 8 okazało się dla producentów sprzętu sprzedażową porażką,nowe Windows 8.1 niewiele na rynku zmienią. Jeremy Davies, szef firmyanalitycznej Context, twierdzi wręcz, że choć poprawiony interfejs„okienek” jest przyjaźniejszy dla użytkownika, to jednaknie zdoła on ożywić rynku PC.Tak jak Windows 8 nie zapobiegł kiepskim wynikom sprzedaży w roku2012, tak też 8.1 nie zapobiegnie powtórce z tej sytuacji w roku2013. IDC prognozuje na ten rok spadek sprzedaży PC o 7,8%, Gartnerjest przekonany, że będzie jeszcze gorzej: sprzedaż ma się skurczyć o10,6%. Dla producentów takich jak HP czy Dell to katastrofa, tym bardziej, że obecnie jedynie chińskie Lenovo jestw stanie jeszcze zarobić na desktopowych produktach. [img=windows_surface-opener]Davies wyjaśnia, że wydanienowego systemu operacyjnego nie napędza już sprzedaży sprzętu. ChoćWindows 8.1 może naprawić błędy popełnione przez Microsoft przypoprzedniej wersji systemu, nie może ono zmienić trendówgospodarczych ani oczekiwań klientów, którzy chcą dziś tabletów ismartfonów. Na rosnącym rynku mobilnym Microsoft zachował sięwzględem producentów sprzętu w sposób dla nich szokujący– z jednej strony ze względu na stworzenie własnej liniitabletów Surface,z drugiej ze względu na intensywne promowanie interfejsu dotykowego,w czasie gdy jedynie 2% wszystkich PC na rynku miało ekrany dotykowe.Nie inaczej widzą sytuacjęhurtownicy: Trevor Pott z The Register, rozmawiając z jednym znajwiększych hurtowników na Wyspach Brytyjskich, dowiedział się odniego, że choć Windows 8.1 ma przycisk Start, i jest todobra rzecz, to jednak to wciążprodukt zorientowany na użytkowników domowych, którzy za nim nieprzepadają, zaś firmy owszem, kupują komputery z Windows 8,ale instalują później na nich Windows 7.Dystrybutorzy nie spodziewają się więc znaczącego wzrostuzainteresowania wśród klientów.Nie ułatwia sytuacji też kwestiacenowego wyścigu z producentami tabletów na Androidzie. Podczas gdy wpierwszym kwartale 2012 roku jedynie 30% wszystkich tabletów byłosprzedawanych w cenie poniżej 300 dolarów za sztukę, to już rokpóźniej do tanich tabletów należało 46% rynku. Nawet markowe tabletyod Apple'a (Mini), Google'a (linia Nexus) i Amazonu (Kindle Fire)okazały się w tym roku sporo tańsze. W tej sytuacji Microsoft, któryz jakiegoś powodu wciąż wierzy, że jego OS jest czymś, co możesprzedawać, i za co chce brać niemałe pieniądze od OEM-ów, znajdujesię w trudnej sytuacji – szczególnie że zdecydowana większośćwartościowych aplikacji dla Windows wcale nowej wersji systemu niepotrzebuje, świetnie działając na Windows 7.Trzeba jednak oddaćsprawiedliwość Microsoftowi: wprowadzone w 8.1 zmiany sprawiają, żefirmy mogą być bardziej otwarte na nową wersję systemu, gdy trzebabędzie wreszcie wziąć się za migrację z XP. Richard Logan, dyrektorfirmy Misco, jednego z największych sprzedawców PC w WielkiejBrytaniii, twierdzi, że wreszcie zniknęły obawy związane zkoniecznością poniesienia dodatkowych kosztów na szkoleniapracowników – dzięki możliwości pominięcia Modern UI, mogą onipracować w 8.1 na klasycznym pulpicie, tak jak robili to napoprzednich wersjach Windows.