Full Spectrum Warrior / FSW: Ten Hammers

Strona głównaFull Spectrum Warrior / FSW: Ten Hammers
23.04.2007 14:07
Redakcja
Redakcja

W ostatnich latach byliśmy świadkami niesamowitego rozwoju gatunku tak zwanych „shooterów taktycznych”. Coś ruszyło się w growym światku tuż po ukazaniu się w Internecie pierwszej wersji Counter Strike i wyszło na to, że nie każdemu wystarczy już Quake. Dobrych gier z tego nowego podgatunku jest wiele i wciąż ukazują się kolejne kontynuacje najlepszych serii, jak choćby Ghost Recon. Mimo wszystko jednak same założenia takiego shootera pozostały niezmienione i wciąż mało jest produkcji, które byłyby połączeniem kilku rodzajów gier na równych zasadach. I tu niespodziewanie pojawia się Full Spectrum Warrior.

Bardzo wiele osób nacięło się na tą grę, poszukując standardowego „shootera” taktycznego, czyli FPS-a, który wymaga nie tylko szybkich palców. Ku swojemu zaskoczeniu odkryli, że Full Spectrum Warrior oferuje coś więcej, niż jedynie bieganie z karabinem i szukanie zasłony. Panom z Pandemic Studios udało się bowiem bardzo zgrabnie połączyć ze wspomnianymi już elementami strategię. W grze przyjdzie nam sterować dwoma oddziałami żołnierzy amerykańskich, drużyną Alpha i Beta. Każdy z członków naszych teamów ma swoje imię i nazwisko oraz zespół cech, które odróżniają go od kolegów po fachu. Jest to jeden z przyjemniejszych elementów Full Spectrum Warrior - bardzo szybko przywiązujemy się do naszych podwładnych, którzy tworzą mieszankę iście wybuchową, również lekko etnicznie (chociaż wszyscy są Amerykanami, to żołnierze mają nazwiska hiszpańskie, polskie, hinduskie, czy arabskie).

Nasze dwie drużyny naprawiaczy świata zostają wysłane do Zekistanu, małego państewka gdzieś między Irakiem, Pakistanem i Chinami. Wywiad wojskowy doniósł, że właśnie tu ukrywają się przywódcy organizacji terrorystycznych odpowiedzialnych za największe zamachy na terenie Europy i Ameryki. Mohammed Dżabbar Al-Afad, samozwańczy dyktator tego państewka, nie ma zamiaru jednak wydać swoich ulubionych gości. Zna bardzo dobrze taktykę Amerykanów, gdyż to właśnie oni go wyszkolili (skąd my to znamy). W tej sytuacji nietrudno jest odgadnąć reakcję NATO i Stanów Zjednoczonych - na pierwszą oznakę czystek etnicznych w Zekistanie dzielni wojacy wyruszają wyzwolić ciemiężoną ludność, przy okazji zajmując pola naftowe.

[break/]Historyjka opowiedziana w Full Spectrium Warrior nie jest może oryginalna, czy odkrywcza, ale stanowi niezłą okazję do ukazania amerykańskich taktyk walki w terenie zabudowanym (gdyż tylko to będziemy robić przez całą, choć niezbyt długą kampanię). Nie uświadczymy tu biegania po lasach, lecz wszystko dzieje się na tyle szybko, że nawet tego nie zauważymy. Całą akcję oglądamy zza pleców członków drużyny, kamerę możemy swobodnie obracać tylko wokół nich. Wzrasta przez to na pewno poziom trudności rozgrywki, ale i łatwiej wyglądać zza rogów budynków, a to przyda się niejednokrotnie. Full Spectrum Warrior nie jest typową strategią w tym, że do dyspozycji oddane są nam tylko dwie drużyny, bez możliwości wprowadzenia innych graczy do gry. W podstawce nie możemy niestety celować i strzelać samodzielnie, tylko wybierać strefę ogniową, dochodzi przez to często do dziwnych sytuacji, w których nie możemy zastrzelić na poły odsłoniętego przeciwnika. Dodatek, Ten Hammers naprawia na całe szczęście ten mały błąd, bardzo usprawniając tym samym rozgrywkę.

Podstawy zachowania się w czasie walki i procedury postępowania poznamy dzięki świetnie przygotowanym misjom szkoleniowym - sama gra zresztą oryginalnie miała być programem treningowym dla amerykańskiej armii. Cierpliwie zostaną nam wyjaśnione wszystkie tajniki zagrań militarnych, których opanowanie jest po prostu niezbędne, abyśmy wyszli z misji cało. Nauczymy się maksymalnie wykorzystywać możliwość kierowania dwoma zespołami na raz, a dzięki temu ograniczymy straty własne w czasie przebiegania zza jednej zasłony do drugiej. Oprócz tego możemy wydać jednej drużynie rozkaz krycia kumpli w czasie zmiany pozycji na mapie. Znalezienie odpowiedniej osłony jest właściwie naszym głównym zadaniem, zza takiego worka z piaskiem możemy bowiem strzelać do woli, jednocześnie nie bojąc się o życie naszych podwładnych (w tym elemencie gra chyba odrobinę przesadza). Bardzo często napotkamy jednak sytuację patową, podczas której to my będziemy ostrzeliwać zabunkrowanego dobrze wroga. Jedynym wyjściem z takiej akcji będzie próba zaskoczenia ukrytego przeciwnika ze skrzydła drugą drużyną.

I w zasadzie do tego sprowadza się cała gra. Niestety, twórcy nie wykorzystali do końca świetnych możliwości silnika i kilku bardzo miodnych rozwiązań. Całość jest niezwykle powtarzalna i zaczyna się nudzić już po kilku misjach. Na całe szczęście dodatek wprowadza możliwość kierowania pojazdami, czego brakowało w podstawce - w ten sposób dostajemy odrobinkę więcej zabawy. Standardowo nasza drużyna składać się będzie z dowódcy, grenadiera, operatora ciężkiego karabinu maszynowego oraz strzelca. Skład bardzo standardowy, a do tego niekonfigurowalny. Różnorodność oraz ilość uzbrojenia również nie zdumiewa i - co więcej - broni także nie możemy dobrać wedle uznania, tak więc wiadomo, że nie ma się spodziewać czegoś nowego w trakcie rozgrywania przynudnawej kampanii. Od monotonii odrobinkę ratuje tytuł możliwość rozegrania misji z kolegą w trybie współpracy. Dzięki tej opcji każdy z graczy obejmie dowodzenie nad jedną drużyną. Nie jest jednak aż tak ciekawie, jak może się wydawać na początku, bo gdy tylko nauczymy się współpracować, zabawa w zasadzie się kończy. Niemniej jednak jest to bardzo fajny tryb.

[break/]Graficznie Full Spectrum Warrior może podobać się nawet po tych kilku latach od premiery. Zwracają uwagę drobne, cieszące oko szczegóły. Postaci poruszają ustami w czasie mowy, o którym to detalu często zapominają twórcy współczesnych gier. Miasta Zekistanu są pięknie wykonane, a każda osoba, która widziała Helikopter w ogniu od razu poczuje się tutaj jak w domu. Sam klimat walk przypomina bardzo ten film - większość z nich kończy się bardzo szybko, jeśli nie znajdziemy odpowiedniej zasłony. Silnik fizyczny gry, choć ograniczony, prezentuje się nadal wybornie. Wszelkie wybuchy odrzucą różnego rodzaju kawałki śmieci na wszystkie strony, a eksplodujący samochód przepięknie obróci się w powietrzu zgniatając ukrywającego się za nim terrorystę. Oprawa dźwiękowa Full Spectrum Warrior jest bardzo porządna, choć za wiele muzyki podczas gry nie uświadczymy. Nawet jeśli się pojawia to zazwyczaj jesteśmy na tyle skupieni przebieganiem ciasnymi uliczkami i szukaniem osłony, że znika ona gdzieś między rozkazami dowódców.

Na szczególną uwagę zasługują bardzo przemyślane rozwiązania. HUD gry jest po prostu świetny i w zasadzie unikalny, niewiele jest produkcji, które mogłyby konkurować pod tym względem z dziełem panów z Pandemic. Wszystko, poza wyborem granatów i granatnika, odbywa się za pomocą myszki. Prawy przycisk służy do wyboru miejsca, do którego pobiegnie nasza drużyna. Kursor takiego celu podróży pokaże nam, jak ustawią się żołnierze, podświetlając dodatkowo gdzie dobiegnie dowódca. Ten posiada w swoim ekwipunku GPS z mapą misji i oznaczeniem jej celów. Naciskając lewy przycisk myszki wybierzemy strefę ostrzału, dzięki czemu możliwe będzie skuteczne krycie jednej drużyny przez drugą. Wszystko to funkcjonuje bardzo skutecznie, choć od czasu do czasu żałujemy, że tak mocno ograniczono kamerę. Miejscami może to spowodować nagłą śmierć jednego z naszych podwładnych, który akurat zbyt daleko się wychylił.

Mimo prostoty fabuły i powtarzalności misji, Full Spectrum Warrior przykuwa do monitora dopracowaniem i bardzo grywalnymi rozwiązaniami. Tryb kooperacji z pewnością zainteresuje osoby znudzone samotnym przechodzeniem misji. Wysoki poziom grafiki pozwolił twórcom przedstawić konflikt bardzo realistycznie, czego zresztą można było się spodziewać po firmie tworzącej programy szkoleniowe dla amerykańskiej armii. Całość, szczególnie w połączeniu z dodatkiem, wygląda i brzmi bardziej niż prawidłowo. Full Spectrum Warrior można z ręką na sercu polecić każdemu maniakowi realistycznych gier o działaniach współczesnej armii. Nie ma w niej może niesamowitej głębi, czy ton specjalistycznego sprzętu, który tak naprawdę niczym się od siebie nie różni, ale mimo tego tytuł nadal zasługuje na wysoką ocenę.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)