Stubbs the Zombie in Rebel without a Pulse
Kiedy ukazały się pierwsze notki na temat powstającej symulacji życia zombiaka, moje serce zadrżało, a stało się tak z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest me ogromne zamiłowanie do gier drwiących z dzisiejszej popkultury, czyli takich, które stawiając nas po drugiej, tej „złej” stronie barykady i ogólnie traktują cały temat z ironicznym dystansem. Przykładów tego typu produkcji może nie jest zbyt dużo, ale nazwy te znaczą wiele, chodzi tu o takie tytuły, jak Dungeon Keeper, czy Evil Genius. Drugim powodem zaburzeń w rytmie pracy mojej pikawy był strach. Temat ten, jeśli nie jest potraktowany z odpowiednim dystansem, ale i szacunkiem, może zostać zmarnowany, a sama gra stanie się nudna, przesadzona, a momentami wstrętna. Doskonałym przykładem takiego zaburzenia, braku balansu między odpowiednim podejściem do tematu a utrzymaniem go przy życiu przez całą rozgrywkę, jest właśnie niestety Stubbs the Zombie: in Rebel without a Pulse.