Na Ukrainie ktoś wpadł na pomysł, by kopalnię kryptowalut zasilić kradzionym prądem z kolejowej sieci energetycznej. Trudno było wierzyć, by nikt nie zorientował się, że zużycie energii jest znacznie wyższe, niż standardowo. Ukraińskie służby odkryły nielegalną kopalnię w Odessie. Składała się ona z ponad stu koparek.
Oprócz tego na miejscu znaleziono także sprzęt służący do komunikacji, który będzie dowodem w sprawie. Jak czytamy na stronie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, sytuacja ta mogła poważnie zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu kolei państwowych. W komunikacie poinformowano też, że straty oszacowano na miliony hrywien.
Oszuści nie mieli też szczęścia co do samych zysków. Okazało się, że tylko część pozyskanych środków zdołali wymienić na "walutę obcą". Resztę kryptowalut trzymali we własnych portfelach wirtualnych.
Cały zajęty sprzęt zostanie teraz odesłany do badań kryminalistycznych. Obecnie trwa dochodzenie przedprocesowe, które ma na celu ustalenie wszystkich okoliczności przestępstwa i postawienie odpowiednich zarzutów jego sprawcom.