Dla największych graczy na rynku, jakimi obecnie są serwisy streamingowe liczy się to, że ich przychody znacznie się zwiększyły.
Coraz bardziej ochoczo korzystamy z abonamentów do strumieniowania muzyki
Recording Industry Association of America, w skrócie RIAA, opublikowało coroczny raport o stanie branży muzycznej w USA. Wynika z niego, że konsumenci w zdecydowanej mierze pochłaniają muzykę strumieniując ją poprzez usługi takie, jak Spotify, Apple Music, TIDAL czy Deezer.
W roku 2019 Amerykanie przesłuchali na serwisach streamingowych aż 1,5 biliona utworów, a rynek fizyczny i cyfrowy wygenerował łącznie 11,11 mld dolarów zysku, z czego 89 procent przypadło segmentowi cyfrowemu.
Aż 79 procent osób słuchających muzyki w USA konsumuje ją poprzez strumieniowanie (pozostałe 10 procent to m.in. sprzedaż cyfrowa). W roku 2018 strumieniowanie wybierało 75 proc. Amerykanów. Te cztery procent to nieduży skok, ale gdy popatrzy się na obroty z płatnych abonamentów wzrosły rok do roku aż o 25 procent, budzi to już duży respekt.
Serwisy streamingowe oferują teraz znacznie szerszą zawartość, aniżeli tylko muzykę. Proponują one abonentom między innymi coraz popularniejsze podcasty, jak również teledyski (np. Apple Music, TIDAL) , a także możliwość słuchania muzyki wraz z tekstami wyskakującymi do niej na ekranie (z czego słynie np. Deezer).
W Stanach Zjednoczonych aż 60 milionów osób korzysta z płatnych abonamentów muzycznych, czyli niemal jedna piąta populacji USA. Warto nadmienić, że oczywiście część tych abonamentów jest współdzielona, a więc realnie tych abonentów może być więcej. Jak podał CEO i prezes RIAA Mitch Glazier średnio w roku 2019 przybyło po milionie nowych abonentów każdego miesiąca.
To właśnie nowi klienci Spotify, Apple Music i innych usług streamingowych, którzy zdecydowali się na płatne abonamenty dostarczyli tym firmom 1,4 miliarda dolarów dodatkowych przychodów. Ta liczba reprezentuje zarazem 93 procent całego wzrostu obrotów, jaka nastąpiła w roku 2019.
Gdy streaming zyskuje, tracą inne formy sprzedaży muzyki. Oprócz jednej
Jak to często w biznesie bywa, mamy do czynienia z grą o sumie zerowej, czyli gdy jeden segment zyskuje, inne tracą. Także aż 18-procentowy spadek zanotowała sprzedaż albumów drogą cyfrową, a albumy w wersjach fizycznych sprzedawały się gorzej o 0,6 proc. Co ciekawe jednak w tym klimacie zaskakujący renesans przeżywają winyle, których sprzedaż wzrosła o 19 procent. Nośnik ten od 14 lat nieustannie odnotowuje wzrost sprzedaży, choć jest to nadal niszowe medium, z 4,5 proc. udziałem w rynku fizycznym.
Raport RIAA dotyczy co prawda Ameryki, która jest największym rynkiem muzycznym, ale tendencje obecne na tamtejszym rynku są w zasadzie dostrzegalne na całym świecie, choć może nie do końca w takich samych proporcjach.