T-Mobile i Orange. Telekomy mało przejmują się certyfikatami, jeżeli nie muszą. Ale to normalne
Obecnie już niemal cały ruch WWW jest przepuszczany przez szyfrowaną warstwę HTTPS. Stało się to na tyle powszcechne, że przeglądarki zaczęły oznaczać nieszyfrowany ruch jako groźny, a nie ten szyfrowany jako bezpieczny. Certyfikaty TLS są podstawą modelu bezpieczeństwa i każdy liczący się gracz dba o to, by nie wygasła im domena lub certyfikat. Wpadki na tym polu drogo kosztują i to już od lat. Ten sam Microsoft, któremu ktoś 20 lat temu na chwilę podwędził hotmail.com, niedawno zaliczył outage Teamsów, bo certyfikat stracił ważność. Efektem był paraliż setek biur.