Nie próbujcie tego w domu: wyciągamy trojana Emotet na światło dzienne
Kampania z trojanem Emotet wciąż trwa. Otrzymujemy na redakcyjną skrzynkę kolejne maile ze złośliwymi załącznikami, ale także pytania i wątpliwości od Was, Czytelników. Chodzi w nich zarówno o kwestie praktyczne (wprowadzanie zabezpieczeń, sprawdzanie czy dokument jest bezpieczny), jak i techniczne, dotyczące sposobu działania i dystrybucji trojana. Ania (@Xyrcon) pisała ostatnio o owym trojanie, ale bez wchodzenia w zaawansowane szczegóły techniczne. Ośmielę się zatem zaprezentować przebieg badań, których dokonywaliśmy w Redakcji poniedziałkową nocą. Zwłaszcza, że w międzyczasie otrzymaliśmy trzy nowe maile z Emotetem.