Neverwinter Nights: Diamentowa Edycja

Strona głównaNeverwinter Nights: Diamentowa Edycja
28.03.2007 16:50
Redakcja
Redakcja

Miało być tak pięknie. Tyle długaśnych zapowiedzi nadchodzącej rewolucji w gatunku. Lata chlubnej tradycji zespołu Bioware, twórców tak legendarnej już giery jak Baldur’s Gate: Wrota Baldura, która to produkcja tchnęła nowe życie w nieco skostniałe tytuły z półki cRPG-ów. Szykowany (i zachwalany), całkiem nowy, piękny silnik graficzny, jeszcze lepiej wprowadzający nas w fascynujący i dobrze wszystkim znany świat Forgotten Realms.

A główne danie w posiłku nazwanym Neverwinter Nights stanowić miał tryb Mistrza Gry, dzięki któremu z łatwością mieliśmy przenieść ulubione sesje z papierowych wersji naszych kochanych „fabularniaków” na ekrany swych domowych komputerów. Akurat niedawno wyszedł Neverwinter Nights 2 więc spójrzmy lekko w retrospekcji na pierwsze Noce Neverwinter zadając sobie równocześnie pytanie czy ta gra ma nam jeszcze dziś coś do zaoferowania?

Przypomnijmy fabułę. Miasto Neverwinter znalazło się w nie lada tarapatach. Wyjąca Śmierć pustoszy jego ulice, mordując wszystkich na swej drodze. Nawet potężni magowie grodu nie są w stanie określić tego, co powoduje zarazę, nie mówiąc już o znalezieniu sposobu na jej zwalczenie. Piękne portowe miasto powoli umiera i nie jest to śmierć ani cicha, ani przyjemna. Młoda Lady Aribeth postanawia stworzyć lekarstwo i wkrótce znajduje na nie przepis. Ukryte głęboko w Akademii magiczne stwory mają posłużyć za składniki antidotum, które uwolni Neverwinter od śmiertelnej plagi. Okazuje się jednak, że ktoś nie ma zamiaru dopuścić do stworzenia leku. Nagły atak na szkołę, w której przebywa Aribeth (i przy okazji sam gracz) wstrząsa posadami budynku, kiedy za pośrednictwem magicznych portali do środka dostają się hordy potworów dowodzonych przez zamaskowanych czarodziejów. Właśnie tutaj mamy okazję wykazać się my. Stworzony przez nas adept, bądź adeptka Akademii stanie po stronie nawiedzonego przez plagę Neverwinter. Tak zaczyna się wielka przygoda, wypełniona po brzegi ciągłą walką.

349972412747769793

Neverwinter Nights wygląda jak klasyczny już dziś cRPG. Świat oglądamy z góry, pod pewnym kątem. Mamy jednak możliwość pełnego obracania kamerą, przybliżania i oddalania, a wszystko to dzięki pięknemu silnikowi graficznemu w pełnym trójwymiarze. Zacznijmy jednak od początku. Podstawowa kampania gry wymaga od nas prowadzenia naszego bohatera bądź bohaterki od zera, a ściślej rzecz ujmując od pierwszego poziomu. Jeśli nie mamy ochoty na wybranie stworzonej już postaci, możemy oczywiści samemu wykreować naszego odpowiednika w świecie Forgotten Realms. Jest to chyba jeden z ulubionych momentów gry każdego prawdziwego miłośnika gier fabularnych, ustępując popularnością tylko zbieraniu łupów. Bioware nie odchodzi od wypracowanego przez siebie standardu tworzenia bohaterów, wprowadzając jednocześnie wszystkie zmiany, które spotykamy w najnowszych wersjach Dungeons and Dragons. Ilość dostępnych klas i ras jak zwykle na początku przyprawia o lekki zawrót głowy. Nie ma czym się jednak martwić, po chwili znów czujemy się jak w domu i możemy rozkoszować się wybieraniem ciekawych opcji dla naszego przyszłego oswobodziciela Neverwinter. Jedynym mankamentem, który nasuwa się w tej części gry są dość nieliczne i, delikatnie rzecz ujmując, brzydkie portrety postaci które oddano nam do dyspozycji.

[break/]Dokończywszy proces tworzenia herosa przechodzimy w końcu do głównej gry. Naszym oczom ukazują się kwatery uczniów Akademii. Przez następne dwie godziny biegać będziemy po korytarzach szkoły i jeśli tylko chcemy, możemy wziąć udział w kilku samouczkach, które szybko, sprawnie oraz fabularnie zgrabnie wprowadzą nas w arkana rozgrywki. Da się także naturalnie przejść od razu do wyzwalania szkoły z gobliniej plagi, która nawiedza ją w poszukiwaniu magicznych zwierząt. Jeśli dodać do tego fakt, że zostajemy o to poproszeni przez piękną, ognistowłosą elfkę stanowi to całkiem niezły początek gry. Lekko irytować może nas co prawda fakt, że Bioware poszło odrobinkę bardziej w stronę walki, niż fabuły, stąd w wielu momentach tytuł ten zwyczajnie przypomina action RPG. Dobrym przykładem jest tu fakt, że po śmierci odrodzimy się w świątyni, straciwszy odrobinkę punktów doświadczenia i pieniążków (brzmi znajomo?). Jakby tego było mało, w każdym prawie momencie możemy skorzystać z Kamienia Przywołań, za pomocą którego dostaniemy się do naszej Kwatery Głównej – tu się wyleczymy, skompletujemy zapasy, następnie wrócimy zaś powrócimy w to samo miejsce, z którego tak odważnie uciekliśmy. Ilość zbyt ułatwiających życie rozwiązań zdumiewa, tym bardziej gdy pamięta się o suwaku poziomu trudności w opcjach.

349972412747966401

Neverwinter Nights wprowadza do serii RPG-ów z Bioware kilka bardzo porządnych udogodnień. Większość z nich dotyczy interfejsu. Znakomitym pomysłem jest pomnożenie pasków, na które możemy wrzucić czary, umiejętności, czy przedmioty, aby w odpowiednim momencie szybko je wykorzystać bez konieczności przekopywania się przez dziesiątki menusów. Udostępniono nam nie tylko jeden, standardowy już paseczek, ale również dodatkowe pod crtlem i shiftem. Niektórzy mogą twierdzić, że jest to odrobinkę za dużo, ale w końcu możemy pomieścić wszystkie zaklęcia, broń i uzdrawiające miksturki. Nawet jeśli nie ułatwia to znacząco gry, na pewno skraca denerwujące momenty podczas których musimy zapauzować, aby nasza postać wypiła miksturę leczenia średnich ran.

349972412748097473

Jeśli chodzi o grafikę, to niestety silnik NWN nie pokaże nam tysięcy niesamowitych efektów. Oprawa jest za to bardzo wyraźna i klimatyczna, a w wielu miejscach potrafi i zachwycić małymi szczegółami. Brawa nadal należą się za wykonanie czarów, które po prostu zachwycają tysiącami kolorów oraz efektownością. Mocną stroną Neverwinter Nights jest natomiast muzyka i dźwięk, które stoją po prostu na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie wszelkie tzw. odgłosy tła, od których zależy stworzenie odpowiedniego klimatu, dodają grze rumieńców.

[break/]Polonizacja Neverwinter Nights jest pełna, a także - do czego przyzwyczaił nas już CD Projekt - zwyczajnie znakomita. Zdarzają się oczywiście małe wpadki tu i ówdzie, ale w porównaniu do jakości całego produktu pozostają raczej niezauważalne. Opisywana Diamentowa Edycja zawiera oprócz podstawowej wersji gry dwa rozszerzenia, Hordes of the Underdark: Hordy Podmroku i Shadows of Udrentide. Dodatkowo do naszej dyspozycji oddano bardzo ciekawe narzędzie do tworzenia i edycji scenariuszy pod, jakże pięknie brzmiącym, tytułem Kingmaker. Całość prezentuje się nader porządnie, a świetnie wykonane pudełko trzyma to wszystko na miejscu w towarzystwie dwóch, równie ładnie wydanych książeczek. Można by rzec, doskonała jakość w stosunku do ceny.

349972412748294081

Dodatki do gry zdecydowanie przedłużają jej żywotność, wprowadzając jednocześnie kilka bardzo przydatnych zmian. Dwie nowe kampanie powinny wystarczyć na 30 do 40 godzin grania, a to nie jest przecież aż tak mało. W pierwszej z nich musimy odnaleźć cztery potężne, skradzione naszemu mistrzowi artefakty (cóż za niespodzianka), w drugiej zaś udamy się na uroczą wycieczką do podziemi pod legendarnym Waterdeep, w celu odnalezienia i wyeliminowana źródła niepokojących miasto hord potworów. Z ulepszeń w samej rozgrywce można wymienić na przykład większą kontrolę nad najemnikami, czy choćby dodatkowe, bardzo interesujące prestiżowe klasy postaci.

349972412748425153

Neverwinter Nights nie jest może rewolucją, którą wieszczyli twórcy, ale poziom wykonania i tak zasługuje na pełny szacunek graczy. Narzędzia Mistrza Gry mimo pewnych trudności, które sprawią wszystkim na początku, wynagrodzą w dwójnasób trudy nauki. Oprawa gry przykuwa uwagę i pozwala na wiele godzin zagłębić się w świat Forgotten Realms. Mimo kilku dość irytujących bugów, Neverwinter Nights potrafi wciągnąć na długo, szczególnie jeśli postawimy sobie za punkt honoru przejść nie tylko podstawkę, ale i obydwa oficjalne dodatki, nie wspominając już o dodatkowych kampaniach, które tylko czekają na maniaków gier fabularnych.

Programy

Aktualizacje
Aktualizacje
Nowości
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)