Założenie stojące u podstaw WaitSuite wydaje się sensowne.Zamiast tworzyć nowe oprogramowania, które stawiałoby przedużytkownikiem do wykonania edukacyjne zadania w czasie tychmarnowanych „mikromomentów”, opracowane tu narzędzia włączająsię w czynności wykonywane w innych aplikacjach, wypełniającnauką marnowany czas.
WaitSuite: Using moments of waiting productively
Obecnie WaitSuite obejmuje pięć typowych wydarzeń z codziennegożycia – czekanie na połączenie z siecią, wysyłanie maili,odbieranie wiadomości przez komunikator, czekanie na windę,czekanie na załadowanie strony. Korzystający z komputera czysmartfonu użytkownicy, zamiast rozpraszać się na zbytecznychczynnościach, otrzymują w tych momentach plansze do nauki słów zjęzyków obcych, choć możliwe są oczywiście i inne scenariuszenauki.
Z prowadzonych w CSAIL badań wynika, że tylko korzystając zsamego komunikatora z WaitSuite, użytkownicy uczyli się średnioczterech nowych słówek dziennie. Niby niewiele, ale po roku to jużponad tysiąc nowych słów, dość by mówić na podstawowympoziomie – a to wszystko kosztem czasu, który i tak nie zostałbyinaczej wykorzystany. Co ciekawe, wykorzystanie WaitSuite miało teżsprawić, że ludzie lepiej skupiali się na swoich podstawowychzadaniach, nie marnowali czasu w mediach społecznościowych.
Póki co udostępniono publicznie pierwsze z narzędzi wchodzącychw skład WaitSuite – to rozszerzenie Chrome do czatu w Gmailu onazwie WaitChatter.W okienku z rozmową wyświetla ono panel do nauki języków,znającym angielski pozwala poznać słowa hiszpańskie lubfrancuskie. Rozszerzenie oczywiście dba o właściwy cyklprzypominania słówek, wyświetla też informacje o postępach wnauce.
Niebawem udostępnione mają być kolejne aplikacje. Póki cozainteresowani, którym spodobał się WaitChatter, mogą zapoznaćsię z teoretycznymi podstawami prowadzonych w MIT badań – opisanoje w artykulept. Wait-Learning: Leveraging Wait Time for Second LanguageEducation.