Ja, windowsowiec i 48 godzin z nowym Makiem mini. Zabijcie mnie, ale „emejzingu” nie pojmę
Przyznam, zawsze intrygowały mnie wypowiedzi rozentuzjazmowanych użytkowników Maca, rozpływających się wręcz, jak to Apple uratowało ich przed Microsoftem i jego ślamazarnym, niezoptymalizowanym Windowsem, i jak to na nowo pojęli definicję komputera osobistego. Siłą rzeczy chciałem doświadczyć tego wszystkiego na własnej skórze, tylko brakowało dobrej okazji. Ale co się odwlecze, to nie uciecze, prawda? I oto zupełnym przypadkiem udało mi się spędzić dwie doby z nowym Makiem mini, model 2018, wykorzystując go w pracy...